TUPIZA

Tupiza, 22.10.2012

Witajcie drodzy wolontariusze

Jestem już trzy miesiące w Boliwii. I wiecie co, nawet nie wiem kiedy ten czas minął. Dzieje się wiele i jest mało czasu na odpoczynek i każdy dzień jest inny i może dlatego tak szybko leci.

Co mogę powiedzieć po tych trzech miesiącach? Że była to dobra decyzja. Czuję się tutaj dobrze i czuję, że jest to, to miejsce i ten czas. Pewnie dziwicie się trochę, że piszę z taką pewnością ale jak niektórym wiadomo, jak podejmowałam decyzję wyjazdu, to czułam wewnętrzny pokój i czuję go do teraz. Wiadomo, że taki wyjazd „to nie rurki z kremem” jak mi to powiedziała pewna osoba, ale jak ma się pewność to wtedy jest łatwiej.

Szok kulturowy już minął, choć nadal dziwią mnie różne rzeczy. Największym zdziwieniem było dla mnie to, że w kościele na Mszy są psy, ale nie ma się co dziwić, bo pewnego dnia ja byłam z psem na Mszy;) Nasz domowy piesek Koki poszła za mną i towarzyszyła mi cały czas. Bardzo się dziwiłam, że psy są na Mszy, a sama z takowym poszłam.

Mam okazję tutaj poznać kulturę, obyczaje i zobaczyć wiele rzeczy, które wcześniej mogłam tylko zobaczyć w książkach. Jakie to uczucie? Fascynujące:) Poznaje, poznaje i poznaje:) Naszym sąsiadem jest szkoła i słyszę prawie codziennie jak dzieci ćwiczą do fiest:) Tutaj bardzo dużo świętują i wiecie co, nigdy nie widziałam by w Polsce tak się cieszyli z tego, że jest np. pierwszy dzień wiosny, czy też dzień ucznia. A tańce…są zupełnie inne od naszych ale też bardzo fascynujące.

Oprócz poznawania języka i kultury jest jeszcze praca i codzienne życie. Wiecie, może minęły dopiero 3 miesiące, ale mogę już powiedzieć, że życie tutaj staje się moją codziennością. Wstaje i wyprawiam z Karolą, moją współwolontariuszką, na zmianę dzieci do szkoły. Później jest chwilka przerwy do obiadu. Potem pomagamy dzieciom w odrabianiu lekcji. Przed kolacją jest chwilka na sport i kolacja, a wieczorem realizujemy działania projektowe:) Dzieci lubią w nich uczestniczyć i cieszą się z tego. Soboty i niedziele wyglądają trochę inaczej tzn dzieci nie idą do szkoły i wtedy więcej czasu spędzamy z nimi.

Powoli poznaję dzieci i ich historie. Staram się, jak uczy nas Jan Bosko, towarzyszyć im. Czasem właśnie nie można nic zrobić tylko towarzyszyć. Wiele rzeczy nauczyłam się wcześniej podczas moich dwóch wyjazdów miesięcznych i mogę Wam powiedzieć, że Pan Bóg nas przygotowuje na to, co nas czeka:)

Dziękuje Wam za modlitwę, to bardzo się czuje:):) Ona jest bardzo ważna. Na ten tydzień misyjny proszę Was o modlitwę, za misjonarzy bo oni tego bardzo potrzebują. Wszystkim którzy zastanawiają się nad wyjazdem, życzę spokoju wewnętrznego, taki jaki mi towarzyszył w podnajmowaniu decyzji. Kochani przytoczę Wam słowa, jednego misjonarza z Boliwii: „Jak jest to wola Pana Boga, to otrzymasz wszystkie potrzebne łaski, więc nie bój się, tylko działaj” Więc życzę Wam tego.

Pozdrowienia z Tupizy,

Agnieszka

Tupiza - Agnieszka